Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

reklama
Renault Kangoo Z.E. 60KM – Czy to ma sens?
kalendarz 21/12 2019

Renault Kangoo Z.E. 60KM – Czy to ma sens?

Testy / Renault

Renault Kangoo zadebiutował w 1997 roku. Mały dostawczak od razu zdobył sporą rzeszę fanów. W 2008 poznaliśmy II generację „kangura”. W 2013, samochód przeszedł lifting. Wtedy też francuskim dostawczakiem zainteresował się Mercedes! Kupił gotowy projekt i dziś w stajni stuttgarckiego potentata jeździ Mercedes Citan, który nie jest po prostu afiliowanym Kangoo. 

Tym razem jednak nie o tym. Otóż, wraz z liftingiem świat ujrzał Kangoo z napędem elektrycznym. Niedawno ZE otrzymał nowe, pojemniejsze akumulatory rodem z Renaulta ZOE, ale także Nissana Leaf czy eNV200. Nowe zbiorniki energii elektrycznej ułatwiły życie odważnym nabywcom. Zasięg auta zwiększył się teoretycznie do 270 a praktycznie, do około 200 KM. Czy to przysporzy mu fanów i czy w ogóle elektryczny dostawczak ma sens? No cóż, warto o tym porozmawiać…

Nie różni się
Najpierw jednak o wyglądzie. Otóż, elektryczny Kangoo nie różni się od swojego etylinowego i wysokoprężnego brata. Jedyny detal, to „wlew paliwa”. Kangury zasilane paliwami płynnymi mają wlew z boku. Elektryczny - z przodu, pod uchylanym logo. We wnętrzu też niewiele różnic. Topografia identyczna. Tak samo materiały, z których kokpit zmontowano. Jedyna różnica, to dominujący kolor podświetlenia; w tym przypadku błękitny i dwa wskaźniki: naładowania akumulatora po prawej stronie akcelerometru i poboru mocy, po jego lewej stronie. No i lewarek skrzyni biegów. Elektryczny Kangoo ma skrzynię automatyczną. Manualnej, producent w ogóle nie przewidział. 

W kokpicie miejsca jest akurat dla dwóch. Ale, w takim aucie to raczej standard. Wprawdzie firma mogłaby się pokusić o ławkę zamiast fotela pasażera, ale tak naprawdę nie byłoby to miejsce dla trzech; raczej dwóch i pół osoby. Za to bagażnik, tak jak w tradycyjnym Kangoo. By the way, bagażnik -  Kangoo ZE jest dostępne w wersji osobowej, lub towarowej o różnych długościach skrzyni ładunkowej. My, testowaliśmy dostawczaka o krótkiej skrzyni. Jej pojemność to 3300 litrów, czyli 3,3 metra sześciennego. Dostęp jest stosunkowo łatwy. Drzwi z tyłu auta są dzielone i otwierają się na boki. W wersji max (4600 litrów, czyli 4,6 metra sześciennego) są także drzwi boczne. 

Francuzi dość sprytnie przerobili swój pojazd na elektryka. Zazwyczaj, po takiej reinkarnacji ilość miejsca na bagaż spada. Gdzieś trzeba bowiem pomieścić baterie akumulatorów litowo- jonowych. Tu rozmieszczono je tak, że miejsca na bagaż nie ubyło. 

,,Elektryk” pod maską
Fabryką momentu obrotowego i mocy jest oczywiście motor elektryczny. I jak to w przypadku takich jednostek napędowych, choć mocy za wiele nie ma (60 KM) to moment, czyli 226 Nm dostępnych już od startu dają „elektrowozowi” niezłego kopa. Kangoo ZE na pewno nie jest drogową zawalidrogą. Wprawdzie 130 km/h i 22 sekund do setki nie robią wrażenia, ale odstępne od uruchomienia „niutki” pozwalają na bardzo dynamiczny start. Owszem, potem jest gorzej, ale to nie jest Kangoo wyścigowe. Technika jazdy elektrykiem nie skłania do gwałtownych ruchów prawej stopy. Powiem raczej, że wprost przeciwnie. ,,Tisze jediesz, dalsze budiesz”- mawiają Rosjanie. W tym aucie sprawdza się to szczególnie. Bo właśnie od stylu jazdy, ale także temperatury otoczenia zależy czy elektryczny dostawczak zrobi 130 czy 180 km na jednym ładowaniu. Bo teoretyczne 270 to… tylko teoria. W teście Kangoo ZE zbliżyło się do 200 km zasięgu na jednym ładowaniu. Warunek? Płynna jazda, wyłączona klimatyzacja i wykorzystanie wszystkich tradycyjnych zasad jazdy „na kropelce”. 

Cóż, wyprawy w nieznane elektrycznym Kangoo to spore ryzyko. Problemem jest nie tylko zasięg, ale i samo ładowanie. Jeśli w trasie mamy szybką ładowarkę, to „nasypie” nam prądu w czasie od 1 do 6 godzin. Mowa tu o szybkich ładowarkach stacjonarnych. Z sieci domowej ładujemy do pełna od 17 do 20 godzin. Nieco szybciej z domowej ładowarki Green Up Acces. Tu czas to około 12 godzin. Czyli… długo. Dlatego w trasę - zdecydowanie odradzam. No, chyba ze mamy czas.

Prowadzenie elektrycznego Renaulta nie różni się od jazdy „zwykłym”, benzynowcem albo dieslem. Różnica tkwi w odgłosach dobiegających z zewnątrz. W przypadku motorów na paliwo płynne, mniej lub bardziej irytujące dźwięki zawsze docierają do kokpitu. W elektryku, słyszymy tylko szum wiatru, który opływa karoserię i koła toczące się po asfalcie. Cisza jest… bolesna. Ale to właśnie za tę ciszę szczególnie samochody elektryczne cenię. 

I wreszcie clou sprawy. Elektryczny dostawczak: kit czy hit? I niestety nie ma jasnej i klarownej odpowiedzi. Bo z punktu widzenia eksploatacji, to jak najbardziej hit! Zrobienie takim samochodem 100 kilometrów w mieście, to koszt kilkunastu złotych. Jest wszak nie jedno, a dwa „ale”! Pierwsze, to dostępność ładowarek i czas ładowania. Szału niestety nie ma. Doładowanie w miecie wiąże się z czekaniem na wtyczką a potem, samo ładowanie. Drugi problem, o który w Polsce eletromotoryzacja się niestety rozbije, to koszt zakupu pojazdu. Do tej kwestii można podejść mając „wolne” jakieś 120 tysięcy złotych. To… aberracja! Bo na ekologię, (jeśli w Polsce posiadanie samochodu elektrycznego jest naprawdę ekologiczne) stać w kraju jednostki. I to jest prawdziwy dramat. Wiem, Kalifornią nigdy nie będziemy. Ale czy nie będąc Kalifornią, musi być tak jak jest…. ?
Paweł Pusz

Zalety: 
niski koszt eksploatacji
wysoki komfort akustyczny

Wady: 
chory koszt zakupu pojazdu elektrycznego

Podstawowe dane techniczne Renault Kangoo Z.E. 60KM:
Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4282/1829/1805/2697 mm
Silnik: elektryczny 
Moc maksymalna: 66 KM przy  0 obr./min.
Maksymalny moment obrotowy: 360 Nm od startu
Napęd: przedni
Skrzynia: automatyczna
Osiągi (0-100 km/h): 22,2 s
Prędkość maksymalna: 130 km/h
Deklarowane zużycie energii: 1,52 kWh/100 km
Pojemność akumulatorów: 33 kWh
Pojemność bagażnika: 3300 litrów
Cena: od 119 400 zł  


Tagi:
test Renault Kangoo Z.E., Renault Kangoo Z.E. , Kangoo elektryczne, Kangoo Z.E., test Kangoo Z.E.

Zobacz podobne artykuły:

Volkswagen Tiguan Highline 2,0 TSI 190 KM DSG7 4Motion – Sposób na SUV-a
kalendarz 09/01 2021

Volkswagen Tiguan Highline 2,0 TSI 190 KM DSG7 4Motion – Sposób na SUV-a

Testy / Testy

2021.01.09

Tiguan debiutował w 2006 roku. Na polskim rynku pojawił się na początku 2007 i do razu zdominował rankingi sprzedaży. 
Seat Tarraco 2,0 TDI 190 KM DSG7 4Drive – Konkurent Volkswagena z Niemiec?
kalendarz 09/01 2021

Seat Tarraco 2,0 TDI 190 KM DSG7 4Drive – Konkurent Volkswagena z Niemiec?

Testy / Testy

2021.01.09

W 2016 roku zadebiutował pierwszy SUV z logo Seata.
Renault Captur 1,0 TCe 100 KM MT5 FWD – Dla kogo? 
kalendarz 09/01 2021

Renault Captur 1,0 TCe 100 KM MT5 FWD – Dla kogo? 

Testy / Testy

2021.01.09

W 2013 roku Renault uśmierciło mało popularnego mikrowana - Modusa. W jego miejsce wprowadziło miejskiego crossovera – Renault Captur. 
Najnowsze artykuły:
Samochód dla audiofila

Samochód dla audiofila

Prezentacje / Nowości

2021.01.27

Dobry zestaw audio to podstawa w każdej długiej ale i komfortowej podróży.
Seat Tarraco  - więcej mocy

Seat Tarraco - więcej mocy

Wiadomości / News

2021.01.27

SUV będzie dostępny z silnikiem znanym z VW Golfa GTI, czy Skody Octavii RS.
Koniec z rozrzuconymi po chodniku e-hulajnogami

Koniec z rozrzuconymi po chodniku e-hulajnogami

Wiadomości / Gorące tematy

2021.01.27

Będzie też ograniczenie prędkości dla ich użytkowników.

Bądź na bieżaco! Zapisz się do newslettera.