Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

reklama
Dacia Sandero 1,2 SCE Laureate 73 KM – Dobrze, a nawet lepiej…
kalendarz 15/05 2018

Dacia Sandero 1,2 SCE Laureate 73 KM – Dobrze, a nawet lepiej…

Testy / Dacia

Tylko po co? Zastanawiałem się w ten sposób, kiedy Renault reanimował Dacię? Dziś nie mam wątpliwości.

Opłaciło się. Rumuńska marka okazała się dla koncernu Renault tym, czym Skoda dla Volkswagena. Prosta konstrukcja, ale niemniej wyrafinowana, niż w przypadku nowych modeli Renault technologia, sprzedają się bardzo dobrze. I to nie tylko na rynkach „wschodzących”. Jeszcze cztery lata temu w Niemczech czy Francji trzeba było na Dacię czekać w kilkumiesięcznej kolejce! Zresztą, budżetowa „Renówka” ewoluuje. Pierwsze auta z Pitesti wyglądały siermiężnie, a technologicznie były równie zaawansowane, jak konstrukcja cepa. Z każdym kolejnym modelem Francuzi „dopieszczali” rumuńskie jeździła. Efekt jest zaskakujący. Wprawdzie z zewnętrz Dacia nadal nie jest szczytem wyrafinowanej elegancji,  za to technologicznie, nie odbiegają od „Renówek”. Do tego… świetnie się sprzedają.

Prawda jest, że Sandero drugiej generacji to taki plus-minus. I nawet lifting w 2016 roku niewiele tu zmienił. Wygląda to tak, że coś fajnego sąsiaduje z czymś kontrowersyjnym. Z profilu do słupka C widzimy nowocześnie zaprojektowany, naprawdę ładny samochód. Potem jest tył. Ten wygląda jakby doklejony z zupełnie innego auta z początku lat 90.! Wydaje się więc, że styliści pracujący dla Dacii mają kłopot z projektowaniem tej części karoserii.

Wracając do Sandero, po liftingu auto zyskało na urodzie

Kilka przetłoczeń na nadwoziu i wyraźnie poszerzone nadkola wyglądają bardzo nowocześnie. Trudno też mieć zastrzeżenia do ładnego grilla z dużym znaczkiem Dacii. Zresztą, przeprojektowany zderzak, osłona chłodnicy i reflektory przeciwmgłowe optycznie podkreślają solidność rumuńskich samochodów. Nowe światła do jazdy dziennej, obecnie wykonane w technologii LED są nowocześniejsze i lepiej dopracowane. Obejmują one cztery prostokątne bloki, tworzące nowy charakterystyczny układ. Do tego, ciekawy spojler. Wszystko to razem wzięte wygląda ładnie, a nawet nieco… sportowo. Nad tyłem więcej pastwić się nie będziemy. Mamy tylko nadzieję, że w Sandero III generacji będzie od strony kuperka wyglądał znacznie lepiej…

Wnętrze, w porównaniu z I generacją Sandero zdecydowanie poprawiono

Wygląda wprawdzie… budżetowo, ale schludnie i nowocześnie. To, co najbardziej przysłużyło się poprawie designu, to stacja multimedialna z dużym ekranem dotykowym. Obsługa, w odróżnieniu do wielu tego typu urządzeń jest intuicyjna. Wszystko działało tak, jak tego oczekiwałem. Niezbyt lubię proponowane przez producentów nawigacje. Są przeważnie zbyt udziwnione i bezsensownie rozbudowane. Tak, jakby nad ich interfejsami pracowali spece z… kontrwywiadu. Tymczasem w taniej Dacii jest czytelnie i bez zbędnych ozdobników. Bez zastrzeżeń działał też Bluetooth do spięcia systemu z telefonem. I pochwała za umieszczenie w widocznym miejscu i do tego bardzo logicznie, wejścia USB. Dodatkowym plusem jest też forsowane mocno przez koncern Renault sterowanie spod kierownicy. Minusy? No cóż, system audio brzmi koszmarnie dość. Rozumiemy, dobre głośniki to spory koszt. Takich od Bose się nie spodziewałem. Ale, nieco lepsze mogłyby być…

Miejsca w Sandero jest pod dostatkiem

Dla czterech osób, rzecz jasna. Pasażerowie z przodu mają dość wygodne fotele. Umieszczono je wysoko, dlatego wsiada się do auta wprost komfortowo. Minus – zbyt krótkie siedziska. Również pasażerowie tylnej kanapy nie będą szczególnie zachwyceni ergonomią siedziska. Tak jak w przypadku foteli, jest zbyt krótkie. Za to oparcie jest przewygodne i do pewnego stopnia rekompensuje ból tej części ciała gdzie, plecy straciły już swą szlachetna nazwę. Sama kanapa i fotele, prezentują się elegancko, by nie napisać… drogo! Dwa kolory, kontrastowe szwy i sam materiał tapicerki nie budzą najmniejszych zastrzeżeń. Powiem więcej, fotele i kanapa w Sandero podobały mi się bardziej niż te w… Clio. Wnętrze, to też bagażnik. I tu już bez zastrzeżeń. 320 litrów w konfiguracji 5-osobowej to ponad standard w klasie, 1200 litrów przy położonej kanapie też. Bagażnik ma także względnie niski próg załadowczy, co doceni płeć piękna, gdy w pobliżu nie odnajdzie dżentelmena, który pomoże wrzucić do wnętrza „drobne” sprawunki.

Pod maska Dacii pracuje kilka motorów z palety Renaulta. Jeździłem samochodem napędzanym czterocylindrową jednostką benzynową o pojemności 1,2 litra (SCE) i mocy 73 KM osiąganej przy 5500 obrotach i ledwie 107 Nm dostępnych przy 4500 obrotach. Motor nie jest królem dynamiki. Prędkość maksymalna to 165 km/h a pierwsza (i ostatnia) „setka” pęka po 14,5 sekundach. Średnio dynamiczny silnik traci dodatkowo przez skrzynię biegów. Działa ona ciężko i mało precyzyjnie. Każdego biegu trzeba szukać. Do tego długie przełożenia nie pozwalają korzystać z potencjału jednostki.

Choć Sandero powinno dojechać do około 165 km/h, zrobi to tylko na 4 przełożeniu. Na „piątce”, nie da rady. Szkoda, bo gdyby skrzynia odpowiednio wsparła jednostkę, auto byłoby bardziej dynamiczne. Nie mamy jednak zastrzeżeń do ekonomiki motoru. Według założeń producenta, silnik powinien pobierać z 50 litrowego zbiornika 7,4 litra w mieście, 4,9 w trasie i 5,8 średnio. Realnie, nie jest wiele więcej. Średnio – nawet mniej niż zakłada producent: 5,6 litra. W trasie około 5,0 a w mieście – 8 litrów. Summa summarum jest dobrze. A nawet lepiej niż dobrze.

Spore wrażenie zrobiło na mnie zawieszenie II generacji Sandero. Auto jest typowym, budżetowym „jeździdłem” na polskie drogi. W naszych, jeszcze czasem siermiężnych warunkach drogowych spisuje się perfekcyjnie. 15-calowe koła po francusku, miękko zestrojone zawieszenie zapewniają duży komfort. Do tego niemal perfekcyjne pokonywanie podłużnych i poprzecznych nierówności. Nawet głębokie dziury w asfalcie Dacia pokonuje nie informując kierowcy i pasażerów, że równo nie jest. Miękkie zawieszenie to czasem problem dla kierowcy. Miękkie auta niezbyt precyzyjnie się prowadzą. W mojej opinii, system stabilizacji toru jazdy w Sandero radzi sobie z tym problemem bez trudu.

 „Cudów nie ma, jeżeli auto kosztuje niewiele ponad 40 tysięcy złotych, to nie może być dobre”. Taka opinia o Dacii funkcjonuje od lat w kołtuńskim nieco „Lechistanie”. Polak woli za 40 tys. kupić rzęcha z niemieckiego komisu, niż nowe auto z salonu Dacii. Dlaczego? No cóż, to już nasze narodowe kompleksy. Rumuni nie mogą robić lepszych auta niż my. Ale… robią. I jeszcze coś. Dacia nie musi się wstydzić za wygląd swoich aut. Ich nabywcy nie muszą się wstydzić, że jeżdżą Dacią. Sandero to jeden z niewielu samochodów, który wygląda na znacznie droższy, niż jest w rzeczywistości.
Paweł Pusz

Zalety auta:
- cena (stosunek jakości do ceny)
- wygląd auta
- zawieszenie

Wady auta:
- skrzynia biegów

Podstawowe parametry techniczne Dacia Sandero 1,2 SCE Laureate 73 KM:
Wymiary (długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi): 4248/1796/1620/2580
Silnik: 4 cylindrowy, wolnossący
Pojemność:1149 cm3
Moc maksymalna: 73KM przy  5500 obr./min
Maksymalny moment obrotowy: 102 Nm przy 4500 obr./min
Napęd: przedni
Skrzynia: manualna 5 biegowa
Osiągi (0-100 km/h): 14,5 s
Prędkość maksymalna: 165 km/h
Deklarowane zużycie paliwa (miasto/trasa/średnio): 7,4/4,9/5,8 l
Pojemność zbiornika paliwa: 50 l
Pojemność bagażnika: 380/1200 l
Ceny: od 29,9 tys. złotych (wersja 1.2 SCE Access)
Cena auta testowego: 37 700 zł

 


Tagi:
Dacia Sandero 1, 2 SCE Laureate , Dacia Sandero 1, 2 SCE, Dacia Sandero 1, 2, Dacia Sandero, test Dacia Sandero 1, 2 SCE Laureate, test Dacia Sandero, test Sandero, test Dacia, Sandero

Zobacz podobne artykuły:

Volkswagen Arteon R-Line 2,0 TDI BiTurbo DSG 4Motion: - Passat nieoczywisty
kalendarz 20/07 2018

Volkswagen Arteon R-Line 2,0 TDI BiTurbo DSG 4Motion: - Passat nieoczywisty

Testy / Testy

2018.07.20

Czy jest swoistym Passatem bis? Przestylizowanym evergreenem z Wolfsburga? A może kolejną przymiarką do segmentu premium?
Infiniti Q30 2.0T 4x4 DCT - Japońskie wunderwaffe
kalendarz 18/07 2018

Infiniti Q30 2.0T 4x4 DCT - Japońskie wunderwaffe

Testy / Testy

2018.07.18

Po raz pierwszy Japończycy pokazali Q30 w 2013 roku. Jako auto produkcyjne debiutował w 2015 roku. Jest prawdziwym internacjonałem. Powstaje w Sunderland, czyli brytyjskich zakładach Nissana.
Volkswagen Golf GTD 2.0 TDI - Przyjemności kosztują…
kalendarz 13/07 2018

Volkswagen Golf GTD 2.0 TDI - Przyjemności kosztują…

Testy / Testy

2018.07.13

Nie ma tak długiej tradycji, jak GTI który debiutował w 1976 roku. Na ostrzejszą wersje Golfa z dieslem, Niemcy kazali czekać aż do 1982 roku. Wtedy zadebiutował 1,5 litrowy, 70-konny „kaszlak” wspomagany przez turbinę....
Najnowsze artykuły:
Toyota Supra 2019 w dwóch wersjach silnikowych?

Toyota Supra 2019 w dwóch wersjach silnikowych?

Wiadomości / News

2018.07.22

Tetsuya Tada, szef zespołu projektantów zdradził kilka informacji na temat nowej Supry.
 Które auta zdaniem polskich mechaników psują się najczęściej?

Które auta zdaniem polskich mechaników psują się najczęściej?

Warsztat / Porady

2018.07.21

Tym razem pod lupą znalazły się samochody o wartości ok. 10 - 20 tys. zł.
VW T-Cross – Najmniejszy w rodzinie

VW T-Cross – Najmniejszy w rodzinie

Prezentacje / Nowości

2018.07.20

Na jesieni tego roku zostanie oficjalnie zaprezentowany VW T-Cross, czyli model mniejszy od T-Roca.